styczeń 31, 2007
Coraz większymi krokami zbliża się masowe recenzowanie pakietów z core, aby spełniały wymogi jakościowe do extras. Tymczasem na #fedora-extras zaintrygowało mnie:
<nirik> nice… first core merge review I see closed CURRENTRELEASE by the maintainer…
I okazało się, że faktycznie. Jeden z właścicieli pakietu w bugu 225668 dał popis swoich umiejętności i od razu odznaczył sobie pakiet jako CLOSED CURRENTRELEASE, czyli go sobie zatwierdził.. Od razu sobie mogłem wyobrazić jakby to było, gdyby wszyscy tak postępowali ze swoimi pakietami i z całego merge by nic nie wyszło…
W praktyce wygląda na to, że facet jest po prostu niedoinformowany, ale w istocie ciężko mi zrozumieć czemu my - ludzie z Extras - jesteśmy karmieni informacjami o masowych recenzjach, a “Core’owcy” są zagubieni… Hm… Czy tak czy owak - mam nadzieję, że nikt więcej już nie powtórzy takiego manewru.
Posted by ecik under fedora | Komentarze (1)
styczeń 31, 2007
Tydzień temu na forum.fedora.pl użytkownik Dresio założył topic dotyczący znanego już rozłamu polskiej społeczności Fedory na dwa portale: fedora.pl i fedorapl.org. Zastanawiałem się po której ja jestem stronie. Osobom postronnym odpowiedź mogła by się wydać oczywista - czasem piszę newsy oraz jestem moderatorem na forum fedora.pl, więc fedora.pl zdecydowanie rządzi, a fedorapl.org - nie. Ale niee… to byłoby zbyt proste.
Bo w gruncie rzeczy to ja rozumiem dlaczego część (duża część) dawnej ekipy fedora.pl założyła osobny portal. Powody, które są przez nich podawane brzmią mądrze i rozsądnie; podejrzewam, że na ich miejscu - zrobiłbym to samo. Mimo to, w czasach, gdy niejako sprawy rozłamu się dokonywały nie byłem jeszcze osobą zbyt kojarzoną i w ogóle robiącą cokolwiek dla Fedory. Dopiero w kilku ostatnich miesiącach coś się ruszyło - jestem więc poza tymi wszystkimi problemami, staram się na nie patrzeć obiektywnie.
Ale nawet z tym obiektywnym spojrzeniem nie jest tak prosto. O ile rozumiem, że powstają dwa portale, dwa (dwie?) wiki itd. Ja widzę jedynie problem w rozbiciu forum. Wspominają mi się stare czasy, gdy jeszcze jako wielki fan serii Championship Manager (zresztą fanem jestem dzisiaj - problem polega na tym jak ta gra się sprawuje w Wine…) przyglądałem się scenie poświęconej tej grze i kiedyś najważniejsi ludzie związani z największymi polskimi stronami wyszli ze szczytną inicjatywą - “stworzymy jedno forum!”. I tak oto strony takie jak LCM, CMReview, CMRevolution i inne stworzyły jedno centrum, gdzie łączyła się cała polska społeczność związana z tym genialnym menadżerem piłkarskim. I trzeba przyznać ponad wszelką wątpliwość, że pomysł wypalił. Zrobienie jednego dużego forum miało duże korzyści - zwłaszcza fajne było, że wszystkie największe znakomitości mogły się wypowiadać w jednym miejscu, no i przegladanie jednego forum, zamiast pięciu, sześciu też dawało spory komfort.
Jeśli chodzi o naszą społeczność Fedory to jest to raczej niemożliwe z wielu względów, niestety… W związku z tym nie mam zamiaru ograniczać się wyłącznie do przeglądania forum na fedora.pl, a także będę aktywnie uczestniczył w ciekawych dyskusjach na fedorapl.org. Bo chcę móc pomagać jak największej ilości ludzi (kiedy oczywiście jestem w stanie). A po cichu wciąż będę liczył, że uda się jakoś te fora połączyć… (jak? - nie mam pojęcia).
Posted by ecik under fedora, inne | Komentarze (5)
styczeń 28, 2007
Nie ukrywam, że bardzo się dziś zdziwiłem tym co zobaczyłem w Qt4. Chciałem dopieścić wczorajszą paczkę qmpdclient, bo się zorientowałem, że zapomniałem pliku dekstop. Doszło do tego, że miałem wpisać pole z ikoną i… no właśnie. Ikonki się w źródłach znajdują, ale przecież aplikacja składała się tylko z binarki. Postanowiłem dokładniej przebadać sytuację.
I się dość mocno rozczarowałem - faktycznie, wszystkie pliki (w tym te z %doc) są pakowane do binarki. Wydawało mi się logiczne, że będzie można to zmienić jakimś prostym ustawieniem, ale moje złudzenia rozwiało dokładne przejrzenie dokumentacji i:
Currently, Qt always stores the data directly in the executable, even on Windows and Mac OS X, where the operating system provides native support for resources. This might change in a future Qt release.
Jak dla mnie jest to dość żenujące, mam nadzieję, że szybko nadejdzie te przyszłe wydanie, w którym nie będzie takiego absurdu…
Posted by ecik under inne | Komentarze (2)
styczeń 27, 2007
Wobec ostatnich problemów z napisaniem czegokolwiek (poradnik, program) pomyślałem sobie, że może lepiej wziąć się za jedną z moich podstawowych działalności związanych z Fedorą czyli za paczkowanie. Jakiś czas temu zainteresowałem się mpd czyli ciekawym playerem muzycznym działającym na zasadzie usługi. W Fedorze jest kilka klientów bądź to konsolowych bądź związanych z GNOME, a brakuje czegokolwiek co by mi się komponowało z moim KDE. W związku z tym szybkie przeszukanie internetu i znajduję pakiet o ładnie brzmiącej nazwie: qmpdclient napisany w Qt4.
Liczyłem na jakieś wyzwanie paczkerskie, ale o niczym takim nie może być mowy. Kilka plików miało złe kodowanie, więc należało dokonać prostej zmiany w sekcji %prep:
for file in AUTHORS COPYING README; do
mv $file $file.utf8
iconv -f iso8859-1 -t utf8 $file.utf8 -o $file
rm -f $file.utf8
done
Na początku z powodu tej sekcji nie chciał mi się program skompilować, a to dlatego, że zamiast rm -f $file.utf8 wpisałem rm -f $file czyli usuwałem dopiero co utworzony skonwertowany plik tekstowy
inteligentne, nie powiem…
Sekcja związana z budową również była prosta, wystarczyło ./configure zastąpić przez qmake-qt4 i gotowe. Program budował się bez problemu. Nie używałem make install gdyż wygląda na zupełnie zbędne biorąc pod uwagę, że nie instaluje nic poza binarką
Więc w %install po prostu skopiowanie i tyle. Paczka gotowa. Jutro pewnie z nią będę wbijał do Extras
A co do samego programu to w zupełności spełnia moje oczekiwania; głównie zależało mi na chowaniu się w trayu i wyświetlaniu gdzieś na ekranie jaka piosenka aktualnie leci. Oprócz tego okazał się mieć kilka innych fajnych funkcji, ale w sumie to nie ma po co tutaj o nich wspominać
Posted by ecik under fedora, rpm | Komentarze (4)
styczeń 24, 2007
Wpisując hasło telekompromitacja w jednej z popularnych wyszukiwarek internetowych otrzymał ledwie trochę ponad 23 tysiące wyników. Przyznam, że spodziewałem się ich większej ilości mając na uwadze co też najlepszego ten monopolistyczny gigant wyprawia w naszym kraju. Myślę, że nie trzeba tego mówić - każdy z nas zapewnie nie raz, nie dwa, słyszał lub miał do czynienia z nigdy nieomylną Błękitną Linią bądź też miał przygody z zamawianiem dowolnej usługi u naszego kochanego operatora.
Sam miałem niedawno niebywałą przyjemność dowiedzenia się jak to w tej TP wygląda. A wygląda źle, a nawet bardzo źle. Na swojej stronie poświęconej szerokopasmowemu dostępowi do internetu, tp udostępniła całkiem sympatyczną opcję do sprawdzania możliwości zainstalowania neostrady tp. Brzmi pięknie - wchodzisz na stronę, wpisujesz swój numer telefonu domowego wybierając wcześniej z listy kierunkowy, klikasz Sprawdź i czekasz na komunikat prawdy. Wtedy oczom ukazuje się:

Nieświadomy niczego użyszkodnik ma chyba pełne prawo pomyśleć w tej chwili, że może zainstalować sobie neo tp, będąc już nieco zmęczony wolnym działaniem i ciągłym padaniem blueconnecta. Zachęcony klika więc wypełnij formularz zgłoszeniowy. Następnie, w trzech krokach, następuje zamówienie usługi. To już nastąpiło gdzieś na początku grudnia zeszłego roku.
Tp-mani poczuwawszy się do swego obowiązku informawania klienta o swojej wizycie, dzwonią do nas z informacją, że pojawią się w czwartek (nie pamiętam dokładnie, który to był czwartek). Nie trzeba być jasnowidzem, aby stwierdzić, że w ciągu dwudziestu czterech godzin czwartku żaden człowiek się nie pojawił. Pojawił się za to w piątek, ale o niewłaściwej godzinie. Dlaczego? Otóż była umowa z tepsą, aby przyszli do nas po godzinie 17.00, gdyż wtedy właściciel telefonu jest w domu. A tylko on może podpisać umowę.
Płomyk nadziei pojawił się tydzień później, gdy faktycznie zobaczyliśmy w naszych progach kuriera, który przyniósł router i umowę do podpisania itp. Można było rozpocząć proces rejestracji, który, jak łatwo się domyślić, w pewnym momencie się sypnął. Na routerze za nic w świecie nie chciała zapalić się dioda DSL. Po błyskawicznie wykonanym telefonie kobieta siedząca po drugiej stronie… wyraziła zdziwienie, że udało nam się przebrnąć przez rejestrację i że jest tylko problem z wykonaniem połączenia. Jej zdaniem sama rejestracja jest w ogóle niemożliwa. hmm… a to ciekawe…
Umowę można spokojnie rozwiązać w terminie 10 dni, więc skorzystaliśmy z tego zapisu. Kiedy wydawało się, że sprawa jest już definitywnie zakończona, pewnego dnia zadzwonił telefon. Powiedziano nam, że możemy zamówić neostradę maksimum 1Mbps i już możemy składać zamówienie. W sumie czemu nie? Składamy więc. Obiecano odezwanie się w następny dzień roboczy. Mija tydzień… Odzywa się telefon od tp z ankietą czy jesteśmy zadowoleni z ich usług. Buahahaha, wolne żarty. Nie można było przy tej okazji nie wspomnieć o przeciągających się problemach z usługą. Miła pani po przeciwnej stronie stwierdziła, że ona mieszka na wsi, bleble, i się tym zajmie. Miło nam. Dzwoni dzisiaj stwierdzając, że możemy mieć maksimum 512kbps. Telefon aż się prosi o rzucenie słuchawką.
W międzyczasie było jeszcze wiele telefonów i nawet wizyta w telepunkcie. Z tego wszystkiego wynikł jeden wniosek. Mianowicie, że: możemy mieć każdą neostradę, nie możemy mieć żadnej, możemy mieć każdą, możemy mieć maks 1Mbps, maks 512kbps, możemy zamówić 6Mbps, ale efektywna prędkość będzie i tak około 2Mbps itp. itd. Każdy, z kimkolwiek się tam skontaktować, ma swoje własne zdanie na temat. Brak komunikacji między sobą, porozumienia, jakiegoś jednego sensownego systemu, z którego wynika czy te możliwości techniczne są czy też ich nie ma. A tak to niewiadomo w istocie nic.
Słowem? Telekompromitacja.
Posted by ecik under inne | Komentarze (3)
styczeń 22, 2007
No więc jest mi ostatnio trochę ciężko, głównie z widzeniem świata. Słowo widzieć należy potraktować w tym przypadku bardzo dosłownie, gdyż chodzi tutaj o zniszczone okulary. Pogarsza się tym samym moja umiejętność ogarniania całego tekstu widocznego np. na ekranie lub tablicy jednym spojrzeniem; nie jestem po prostu w stanie tego zrobić. Teoretycznie zdaje się to być błahostka, właściwie potrafię wszystko przeczytać bez problemu po choćby chwilowym skupieniu wzroku, ale to wszystko jest bardzo nieprzyjemne i męczące. Gdy na zegarze wybija już 23:30 nie mam już siły patrzeć na nic ani nikogo. A nowe oprawki będą dopiero w środę…
Chwilowe pogorszenie się wzroku nie jest naturalnie jedynym powodem dla którego życie mnie nie rozpieszcza. Pisałem ostatnio o poradniku związanym z RPM-ami, który zamierzam pisać. Napisałem ostatnio wstęp oraz kilka w zdań w pierwszych minirozdziałach. Dzisiaj naszła mnie myśl, aby rzucić okiem na wypociny, które popełniłem wcześniej. Nie ma się co oszukiwać, że poziom stworzonego tam tekstu nie jest najwyższy i chyba będę musiał poczekać na sporą dawkę weny, aby ukończyć całość. Poza tym muszę jeszcze przeczytać kilka angielskich takich poradników - może to mi nasunie nowy, lepszy plan na zorganizowanie całości. No i w ostateczności - po prostu czekać…
Ktoś może powiedzieć: i co się idioto tak przejmujesz, że jakieś durnego poradnika napisać nie mozesz?!. W teorii ktoś taki ma rację. W praktyce - ilość racji jest równa zero. Dlaczemuż to? Przede wszystkim jestem osoba, która lubi coś robić, lubi się rozwijać i robić coś dla społeczności. Tymczasem nadchodzi sytuacja, w której nie jestem w stanie ani poprawić FEvera, tak aby mógł być bardziej uniwersalny ani napisać poradnika, ani niczego innego co wymaga jakiejkolwiek inwencji twórczej i myślenia.
I to mnie wkurza…
Posted by ecik under osobiste | Komentarze (1)
styczeń 20, 2007
Jak niektórzy z was niewątpliwie wiedzą zajmuję się pisaniem poradnika dotyczącego tworzenia RPM-ów. Postanowiłem dzisiaj już zacząć i zabrałem się za pisanie wstępu i… jest tak jak myślałem. Czyli wstęp jest najgorszy
Tak sobie postanowiłem, że na początku wezmę się za to co się w tym poradniku znajduje na początku i będę go tworzył właśnie tak po kolei, ale zdaję sobie sprawę, że może być ciężko. Z drugiej strony wiem też, że jest sporo rzeczy, które we wstępie po prostu muszą się znaleźć…
Mam nadzieję, że skończę pisanie tego wstępu sprawnie i przejdę spokojnie do uzupełniania następnych dwóch rozdziałów, które zapowiadają się dużo ciekawiej
Posted by ecik under poradnik | Komentarze (5)
styczeń 20, 2007
Wydawać by się mogło, że znalezienie odpowiedniego motywu na wygląd bloga jest sprawą prostą. Istnieją w końcu niezliczone ilości serwisów mających kilka lub więcej niż kilka motywów do wyboru, można sprawdzić, które zostały najwyżej ocenione, a które są najczęściej ściągane - można łatwo przefiltrować wszystkie pod względem posiadania lub nie odpowiednich funkcji jak widget-ready czy fluid width. W teorii wszystko to ma sprawiać, że znalezienie tego jedynego, wymarzonego wyglądu staje się łatwe i przyjemne.
Jak to zwykle bywa, od strony praktycznej wszystko wygląda zupełnie inaczej. Nie przesadzę jeśli powiem, że w ciągu ostatnich 24 godzin zdążyłem przejrzeć kilkadziesiąt przeróżnych motywów, szukając czegoś co jest warte umieszczenia tutaj. Najpierw znalazłem dość ładny motyw z niebieskim headerem, który jednak beznadziejnym show/hide w pobliżu tegoż headera zepsuł całkowicie efekt. Następnie absolutnie fenomenalny motyw z pięknym rysunkiem w nagłówku - wszystko byłoby całkiem OK, gdyby nie to, że miał dość małe czcionki (ale to można jeszcze zmienić) i chyba był przystosowany pod rozdzielczość rzędu 800×600, bo na moim 1280×960 prezentował się, nie bójmy się użyć tego słowa, fatalnie.
Na końcu postanowiłem się skupić na poszukiwaniu motywów w moich ulubionych, czyli ciemnych kolorach. I tak oto znalazłem ten, który widać. Mam nadzieję, że się podoba
Posted by ecik under blog | Komentarze (1)
styczeń 19, 2007
Witam wszystkich tutaj zgromadzonych na moim blogu
.
Zamierzam tutaj co jakiś czas umieszczać notki na temat moich przygód związanych z mordowaniem się z plikami SPEC czy różnych innych linuksopochodnych. A może i jakaś zupełnie nieinformatyczna noka też się czasem pojawi.
Mam nadzieję, że znajdzie się we mnie ta iskierka weny i chęci do regularnego uzupełniania tutejszych wpisów.
Posted by ecik under inne | Komentarze (3)